Pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o ochronie małoletnich przed treściami pornograficznymi w Internecie oraz o zmianie ustawy - Prawo telekomunikacyjne (druk nr 1006).
Pani Marszałkini! Wysoka Izbo! Stoimy dzisiaj jako wspólnota, jako państwo, jako Sejm, jako społeczeństwo, ale także jako indywidualne jednostki przed jednym z większych wyzwań, które wymaga od nas współpracy, które wymaga od nas odpowiedzialności, konsekwencji i pracy długoletniej. Mówimy o bezpieczeństwie, o bezpieczeństwie dzieci w sieci, bo stworzone zostało środowisko życia młodych ludzi - dzieci i młodzież po prostu żyją w świecie cyfrowym - w którym nie obowiązują żadne zasady ich ochrony, w którym prawa dziecka właściwie nie funkcjonują. W trosce o bezpieczeństwo dzieci i ich ochronę zabraliśmy dzieci z placów zabaw, z ulic, z miejsc wspólnego przebywania i zamknęliśmy je w oazie domu, z nadzieją, że będą tam bezpieczne, ale jednocześnie otworzyliśmy im świat cyfrowy, świat, w którym żadne zasady i reguły po prostu nie obowiązują. To tak, jakbyśmy stworzyli miasto, które jest bardzo ruchliwe - są ulice, ale nie ma przejść dla pieszych, nie ma znaków drogowych, nie ma żadnych reguł i policjantów - i wpuścili tam dzieci.
Naszym obowiązkiem jest te reguły i te zasady stworzyć. Oczywiście kwestia, którą dzisiaj podnosimy, kwestia dostępu do pornografii jest najbardziej oczywista, kłująca i kluczowa. Ale to przecież jest wierzchołek góry lodowej. My, jako konsumenci usług i produktów, musimy wymagać od firm, od platform cyfrowych, od twórców tego, że te produkty i usługi będą bezpieczne dla nas, ale przede wszystkim dla naszych dzieci. Bo faktycznie według danych raportu NASK ˝Nastolatki 3.0˝ 1300 tys. badanych dzieci korzysta z jednego z bardziej popularnych serwisów pornograficznych. 1/3 z nich deklaruje, że na takie materiały natknęła się nieintencjonalnie, przypadkowo.
Wczoraj opublikowaliśmy raport ˝Internet dzieci˝ w sieci. To badania Internetu, chodzi o aktywność uczestników dzieci w sieci, także dzieci najmłodszych, w wieku 7-14 lat, których teoretycznie na portalach cyfrowych i w różnych serwisach nie powinno być. Do tej pory wszyscy zamykali oczy i mówili: są regulaminy, tam dzieci przecież nie ma. Ale mamy jasne informacje, jasne liczby, czarno na białym: dzieci tam są. Dzieci korzystają z serwisów pornograficznych, dzieci nieintencjonalnie narażone są w sieci na ogromną ekspozycję treści destrukcyjnych, pornograficznych. Narażone są na uwodzenie. Dramatycznie wzrasta skala tworzenia materiałów przedstawiających wykorzystanie seksualne dzieci właśnie w sieci. Nie możemy na to zamykać oczu i mówić, że to nie jest nasze wyzwanie. To jest nasz obowiązek. 863 tys. dzieci poniżej 14. roku życia w grudniu odwiedziło jeden z bardziej popularnych serwisów pornograficznych. To badanie ˝Internet dzieci˝ zostało stworzone przez Polskie Badanie Internetu, Gemius, Instytut Cyfrowego Obywatelstwa i państwową komisję do spraw przeciwdziałania pedofilii. 1400 tys. osób z grupy 7-12 lat funkcjonuje na platformach społecznościowych i komunikatorach, do których teoretycznie nie powinny mieć dostępu. Doceniam bardzo starania, które wykonali twórcy i osoby, które podpisały się pod projektem ustawy. Zwracam jednocześnie uwagę na to, że procedowany jest także projekt rządowy...
(Poseł Jarosław Sachajko: Gdzie jest procedowany?) (Dzwonek)
...który w sposób bardziej holistyczny tym tematem się zajmuje. Liczę na to, że wspólnie wypracujemy dobre rozwiązania.
Szanowni Państwo! To nie jest ktoś przeciwko komuś. Idziemy wspólnie, Jeśli nie zbierzemy sił, to przegramy ze światem i przegramy przyszłość naszych dzieci. (Gwar na sali, dzwonek) Kto ponosi koszty tego, że dzieci mają dostęp do serwisów tzw. społecznościowych? Kto ponosi koszty tego, że nikt nie weryfikuje tego, co jest w sieci, że dzieci mają dostęp do treści destrukcyjnych? My ponosimy, a ktoś na tym zyskuje. Ktoś to kapitalizuje. Ktoś z tego czerpie zyski. Z serwisów społecznościowych, jak już mówiłam, korzysta 1400 tys. dzieci w wieku 7-12 lat. Dzieci korzystają z aplikacji, do których teoretycznie dostępu mieć nie powinny. Wiedza o tym, co dzieci robią w sieci, pozwoli nam stworzyć rozwiązania, które będą realne i rzeczywiste, a nie nietrafione. I nie chodzi tutaj tylko i wyłącznie o kwestie zakazów, ale chodzi o kwestie nakazów dla twórców, nakazów dla tych, którzy ten cyfrowy świat po prostu stworzyli.
Nie możemy zamykać oczu my, dorośli, którzy przez lata po prostu udawaliśmy, że nic złego w sieci się nie dzieje. Dla interesów cudzych, dla cudzych zysków nie możemy narażać dzieci. Krzywdzenie seksualne (Dzwonek), uzależnienia, samotność, mowa nienawiści, hejt, strach przed wyśmianiem, nieustające uzależnienie i przeglądanie, algorytmy, traumy. Koszty ponoszą dzieci, młodzież, a ktoś po prostu na tym zarabia.
Wicemarszałek Monika Wielichowska:
Dziękuję bardzo.
Poseł Monika Rosa:
Ta publikacja, te badania będą co pół roku weryfikowane i sprawdzane. To będzie taki papierek lakmusowy, sprawdzający skuteczność nas wszystkich, czy sobie radzimy. (Oklaski)