Wybór Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej (druk nr 1968).
Panie Marszałku! Jeszcze raz gratuluję. Panie Posłanki! Panowie Posłowie! Wolałbym w tym dniu zabierać głos w Wysokiej Izbie na inny temat, jak państwo się domyślacie, ale z oczywistych względów jestem winny paniom posłankom i panom posłom informację na temat ostatnich wydarzeń. Przede wszystkim tę informację jestem winien Polkom i Polakom, wiadomo, ile emocji i niepokoju wzbudziły te zdarzenia.
Informację, jaką państwu przedstawię, otrzymałem na podstawie art. 12 ustawy o prokuraturze za pośrednictwem prokuratora generalnego, w porozumieniu ze służbami specjalnymi i szefostwem Policji. Chodzi o to, aby ze zrozumiałych, mam nadzieję, dla wszystkich państwa powodów podać informację możliwie dokładną wszystkim - a dzisiaj w Polsce wszyscy są zainteresowani tą sprawą - a równocześnie, żeby w żaden sposób nie utrudnić żadnej operacji i dalszego postępowania prokuratury i służb. Dlatego pozwolicie państwo, że powiem dokładnie to, co po ustaleniach prokuratury i służb specjalnych mogę dzisiaj powiedzieć.
Po pierwsze - najważniejsza, być może, informacja - intensywna praca służb i policji oraz prokuratury pozwoliła ustalić osoby odpowiedzialne za akt dywersji. (Oklaski) Mówimy o dwóch stwierdzonych faktach, dywersji w miejscowości Mika i w okolicy Puław. Co do obu przypadków mamy pewność - nie przypuszczenie - że próba wysadzenia torów oraz naruszenie infrastruktury kolejowej pod Puławami, oba te zdarzenia, miały charakter intencjonalny, miały swoich sprawców i że ich celem było doprowadzenie do katastrofy w ruchu kolejowym.
(Głos z sali: Jak w Smoleńsku.)
Poproszę, chociaż przez chwilę wytrzymajcie. Będę mówił, być może dla niektórych z państwa to jest coś wyjątkowego, ale będę chciał mówić o sprawach poważnych, które interesują, jeśli nie państwa, to na pewno Polaków. (Poruszenie na sali) Wytrzymajcie 5 minut. (Oklaski)
(Wypowiedź poza mikrofonem)
(Głos z sali: Nie podnoś głosu.)
(Głos z sali: Furia.)
5 minut.
Minęło niewiele więcej niż 70 godzin. (Poruszenie na sali) Ustalone osoby to dwóch obywateli Ukrainy działających i współpracujących od dłuższego czasu z rosyjskimi służbami. Jest to ustalenie naszych służb i prokuratury, a także wynika to ze współpracy z naszymi służbami sojuszniczymi. Ustalone są ich tożsamości. Na wyraźną prośbę prokuratury w tej chwili nie podam państwu imion ani nazwisk tych dwóch obywateli, ponieważ właśnie w tej chwili, kiedy mówię do państwa te słowa, prowadzone są kolejne operacje i podanie do publicznej wiadomości imienia i nazwiska jednego lub drugiego sprawcy, podejrzanego o sprawstwo mogłoby utrudnić operację, ale mam nadzieję, że jeszcze dzisiaj będzie to możliwe i operacje zostaną jeszcze dzisiaj zakończone, te, o których mówię.
Te podejrzewane przez nas osoby, jedna z nich to skazany przez sąd we Lwowie w maju tego roku obywatel Ukrainy, skazany za akty dywersji na terenie Ukrainy, przebywający w Białorusi. Drugi to mieszkaniec Donbasu. Także przedostał się z Białorusi do Polski razem z pierwszym podejrzanym jesienią tego roku, tuż przed zamachami.
(Głos z sali: Wpuśćmy tych ludzi.)
(Poseł Joanna Borowiak: No właśnie, biedny człowiek.)
Osoby te po dokonaniu aktu dywersji w miejscowości Mika opuściły teren Polski przez przejście graniczne w Terespolu.
(Głos z sali: Legalnie?)
Było to tuż po przeprowadzeniu tego zamachu, a więc jeszcze nie były one zidentyfikowane przez służby.
(Głos z sali: Było ciemno.)
Polskie służby i prokuratura mają wszystkie dane tych osób oraz utrwalone ich wizerunki.
(Głos z sali: Putina też.)
Akty dywersji przebiegały w odstępach czasowych. Pierwszy polegał na zamontowaniu na torze obejmy stalowej, która miała prawdopodobnie doprowadzić do wykolejenia pociągu. Zdarzenie to miało zostać utrwalone przez zamontowany w obrębie torowiska telefon komórkowy z powerbankiem. Ta próba okazała się na szczęście zupełnie nieskuteczna.
Drugie zdarzenie, o którym tak głośno w sensie dosłownym, miało miejsce w dniu 15 listopada o godz. 20.58. Tak wykazała rejestracja na kamerze monitoringu. Ładunek wybuchowy typu wojskowego C4 został zdetonowany przy pomocy urządzenia inicjującego poprzez kabel elektryczny długości 300 m. Na miejscu zdarzenia zabezpieczono także pewną ilość materiału wybuchowego, który nie zdetonował. Ładunek eksplodował podczas przejazdu pociągu towarowego relacji Warszawa - Puławy, nie doprowadzając do wykolejenia, jedynie do niewielkiego uszkodzenia podłogi wagonu. Maszynista nawet nie odnotował tego zdarzenia, przejeżdżając przez to miejsce.
Polska jest w stałym kontakcie ze służbami specjalnymi państw sojuszniczych i zrobimy wszystko, by ścigać sprawców tych zdarzeń. Trwają czynności, by ustalić wszystkich odpowiedzialnych za te zdarzenia i ich współpracowników.
Pierwsze zgłoszenie to sobota, 15 listopada, godz. 21.40. To jest zgłoszenie przez mieszkankę, osobę mieszkającą niedaleko miejsca zdarzenia, w miejscowości Mika, która zgłosiła policji, że usłyszała huk. Policja zjawiła się na posesji zawiadamiającej po 20 minutach. Na podstawie zeznania osoby, która zgłosiła tę domniemaną eksplozję, i zgodnie z jej wskazaniami przeszukiwano teren przez ponad godzinę. To była noc i osoba zgłaszająca nie była w stanie stwierdzić ani zasugerować, w jakim miejscu doszło do tego, do eksplozji, ona nawet nie wiedziała, czy to jest eksplozja, ponieważ ona odnotowała tylko huk. Policja po godzinnych poszukiwaniach w terenie wokół posesji odstąpiła od dalszych działań, nie odnotowując okoliczności, które kazałyby prowadzić inne czynności.
O godz. 7.40 w niedzielę kolejny pociąg przejeżdżający przez ten fragment torowiska zatrzymał się w miejscu, w którym dokonano eksplozji, które było naruszane przez kolejne przejazdy. Ten pociąg, który w okolicy godz. 7.40 w niedzielę rano się zatrzymał, był już narażony ze względu na naruszenie torowiska już na większą skalę na wykolejenie, ale dzięki refleksowi maszynisty nie doszło do tragedii.
O godz. 9.43 w niedzielę rano po sprawdzeniu przez policję miejsca zdarzenia i zawiadomieniu przez maszynistę poinformowano, powiadomiono władze państwowe, które w takiej sytuacji powinny być informowane. O godz. 9.43 taką informację otrzymałem ja jako premier, otrzymał oczywiście pan prezydent i otrzymali ministrowie zainteresowani całą sprawą z racji dziedziny, jaką się zajmują. To tyle, jeśli chodzi o te podstawowe fakty.
Równocześnie mamy do czynienia nie tylko ze zdarzeniem bezprecedensowym. Proszę się nie dziwić, że ludzie przeżywają to tak emocjonalnie. Wszyscy chyba mamy świadomość, że doszło do zdarzenia bezprecedensowego. To jest być może najpoważniejsza dzisiaj z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa polskiego sytuacja od momentu wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Przekroczono pewną granicę.
Jak państwo wiecie - informujemy o tym wtedy, kiedy to jest uzasadnione - Polska jest obiektem rozmaitego typu prób dywersji, dezinformacji, czasami także akcji kinetycznych polegających na celowym podpaleniu. Najgłośniejszy akt takiej dywersji to oczywiście Marywilska. Kiedy mówimy o tym, że dopadniemy tych, którzy są sprawcami także tego aktu dywersji, to mówimy to na podstawie dotychczasowych działań polskich służb, polskiej prokuratury. Mówię to nie dlatego, żebym widział w tym jakąkolwiek zasługę moją czy ministrów, naprawdę. Chciałbym, żeby na tej sali, podobnie jak w całym kraju, wszyscy wiedzieli, że Policja, służby specjalne i prokuratura w takich przypadkach zawsze pracują intensywnie i z niezwykłym poświęceniem.
Pierwszy akt dywersji, który miał miejsce we Wrocławiu w styczniu 2024 r., zaplanowany był dokładnie na tej samej zasadzie. Zresztą za chwilę powiem o tym jeszcze dwa zdania w odniesieniu do innych zdarzeń. To samo modus operandi. Po tym zdarzeniu służby specjalne przeprowadziły specjalny briefing dla Rady Ministrów. Mieliśmy specjalne posiedzenie rządu, na którym opisano modus operandi rosyjskich służb specjalnych obowiązujący nie tylko w Polsce, ale też właściwie wszędzie na świecie. We Wrocławiu miała miejsce próba podpalenia składu farb. Ukrainiec mieszkający na stałe w Niemczech, zwerbowany przez rosyjskie służby za pieniądze, został złapany. Zamach został udaremniony. Osoba jest skazana i siedzi.
W sumie jeśli chodzi o akty dywersji, to zatrzymaliśmy w Polsce do tej pory 55. Jest 55 zatrzymanych, w tym 23 aresztowanych. Są to skazani za próbę, za pomoc. 28 zostało wydalonych na front. Zgodnie z tym rosyjskim modelem działania... Kiedy są to obywatele Ukrainy, są wydalani do Ukrainy i tam przez władze ukraińskie wysyłani na front. W ostatnim czasie zatrzymaliśmy także 8 osób za próby rozpoznania, rozpoznawanie różnych obiektów krytycznych. We wszystkich tych przypadkach mamy kwalifikacje z art. 30, tj. współpraca z obcymi służbami. We wszystkich tych przypadkach identyfikujemy służby rosyjskie jako zlecające te zadania, zarówno akty dywersji, jak i akty wywiadowcze.
Otrzymuję od moich partnerów w Europie, ostatnio w Mołdawii, w Rumunii, w Wielkiej Brytanii, w Niemczech, dokładnie takie same sygnały o dokładnie tej samej metodzie działania. Czy to są tak spektakularne akty jak próba zamachu na życie premiera Wielkiej Brytanii? Kilka miesięcy temu podłożono bomby zapalające pod prywatnym domem premiera Wielkiej Brytanii. W tym czasie przebywała tam jego najbliższa rodzina. Aresztowano dwóch Ukraińców zwerbowanych przez służby rosyjskie, tak jak to było, jak już powiedziałem, we Wrocławiu. W Rumunii, w Mołdawii zatrzymano podejrzewanych o próby jeszcze nie zamachu, ale takich działań, które budziły wielki niepokój, bo osoby te były wyposażone w ładunki wybuchowe i twierdziły, że przyjechały z Polski.
Mamy tego typu sprawy, chodzi też o zamachy na życie, tak jak to było w Niemczech, w przypadku których ten model zawsze jest bardzo podobny. Najmuje się obywateli innych państw, najczęściej Ukrainy. W tych przypadkach mamy do czynienia, tak jak w tym konkretnym przypadku, jeśli chodzi o Mikę i Puławy - jak powiedziałem, jeden został skazany we Lwowie za akty dywersji, a drugi to mieszkaniec Donbasu, pracownik miejscowej prokuratury, który także uciekł na Białoruś - prawie zawsze z tym samym modelem. Rzadko kiedy wśród zatrzymanych jest chociaż jeden obywatel rosyjski. Rzadko kiedy Rosja bezpośrednio ujawnia swoje intencje poprzez zatrudnianie swoich obywateli w przypadku tego typu akcji.
Chcę podkreślić, że zleciłem premierowi Gawkowskiemu jako ministrowi odpowiedzialnemu za cyberbezpieczeństwo, także monitorowanie tego, co dzieje się w sieci... Dzisiaj mamy do czynienia w Polsce z aktem dywersji, którego skutkiem mogła już być, i tutaj pomógł nam także błąd zamachowców, poważna katastrofa z ofiarami. Dlatego mówię o tym, że przekroczono pewną granicę i sprawa jest naprawdę bardzo, bardzo poważna. Chcę podkreślić, że to, na czym zależy władzom rosyjskim, to nie tylko bezpośredni efekt tego typu akcji, ale także konsekwencje społeczne, polityczne faktu, że takie akcje mają miejsce - to oczywiście dezorganizacja, chaos, panika, spekulacje, niepewność. To jest jeden efekt.
Drugi to oczywiście budzenie możliwie radykalnie antyukraińskich nastrojów. Szczególnie groźne jest to w państwach takich jak Polska, gdzie mamy wystarczająco dużo ciężarów, jakie ponosimy z tytułu ponad miliona ukraińskich uchodźców w Polsce. Wiadomo, że ze zrozumiałych względów coraz łatwiej rozbudzać sentymenty antyukraińskie, ponieważ coraz częściej obywatele polscy ponoszą ciężary wynikające z faktu, że gościmy tak wielką liczbę uchodźców i migrantów. Warto mieć świadomość, że z punktu widzenia rosyjskich interesów, z punktu widzenia rosyjskich służb budzenie radykalnie antyukraińskich emocji, dezinformacja typu: ukraińskie drony atakują Polskę, a teraz także: Ukraińcy wysadzają pociągi, ma podwójny walor.
Myślę, że nikomu tego nie muszę tłumaczyć, niezależnie od tego, jakie na tej sali i w Polsce ludzie, panie, panowie posłowie, obywatele mają poglądy w kwestii Rosji, Ukrainy, polityki, rządu. To nie ma większego znaczenia. My naprawdę chyba wszyscy umiemy zdefiniować - wystarczy odrobina zdrowego rozsądku, żeby to umieć zdefiniować - rosyjski agresywny interes polityczny, militarny, który wymierzony jest równocześnie z oczywistych względów i w Ukrainę, i w Polskę, i w cały Zachód. Dlatego bardzo proszę o to, aby w tej kwestii, w tak ważnych sprawach jak zamachy terrorystyczne, akty dywersji, starać się respektować przede wszystkim komunikaty. Zobowiązałem prokuraturę, służby specjalne, poprzez prokuratora generalnego, ministra sprawiedliwości do tego, aby wszystko, co możliwe i co nie przeszkadza ich działaniom i operacjom, natychmiast przekazywać opinii publicznej, tak żeby opinia publiczna w Polsce nie ulegała, wiecie, spekulacjom i plotkom, a szczególnie - żeby nie ulegała koordynowanej ze Wschodu dezinformacji, bo tego jesteśmy dzisiaj świadkami, i to na dużą skalę. Dlatego zwróciłem się do premiera Gawkowskiego o monitorowanie i raportowanie, jak wygląda sytuacja także w sieci, jeśli chodzi o informacje i dezinformacje dotyczące tych konkretnych zdarzeń.
(Głos z sali: Uzgodnijcie najpierw wspólne stanowisko.)
(Głos z sali: Śmiech na sali.)
(Głos z sali: Najwyższa pora.)
Szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego...
(Wypowiedź poza mikrofonem)
Słuchajcie, proszę, już lepiej nic nie mówcie o tym, że ktoś kogoś chce podsłuchiwać. Jesteście ostatnimi, którzy powinni w tej sprawie zabierać głos. (Oklaski) Może z moją rodziną chcecie się umówić w tej sprawie.
(Poseł Elżbieta Witek: Wspólne stanowisko najpierw ustalcie.)
(Głos z sali: Zaniedbaliście bezpieczeństwo Polaków.)
(Poseł Paweł Jabłoński: Nie zasłaniaj się swoją rodziną.)
Szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego... (Gwar na sali)
Ciii...
(Głos z sali: Nie uciszysz...)
Dziwię się wam, naprawdę.
Szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i minister spraw wewnętrznych i administracji, po uzyskaniu opinii zespołu do spraw zagrożeń terrorystycznych, zgodnie zawnioskowali do mnie o wprowadzenie trzeciego stopnia alarmowego Charlie w związku z zagrożeniami terrorystycznymi. Stopniem tym objęte będą określone linie kolejowe. Na pozostałym obszarze kraju obowiązywać będzie, tak jak dotychczas, drugi stopień alarmowy. Dziś wydam stosowne zarządzenie w tej sprawie na podstawie ustawy o działaniach antyterrorystycznych.
Zwróciłem się także do ministra spraw zagranicznych o podjęcie natychmiastowych działań dyplomatycznych w celu wydalenia do Polski, oddania Polsce podejrzewanych o zamach terrorystyczny, działań skierowanych zarówno do władz Białorusi, jak i do władz Rosji. Będziemy podejmowali także inne działania, które, mam nadzieję, doprowadzą do szybkiego ujęcia sprawców i ich współpracowników. Poinformowaliśmy także naszych partnerów i służby sojusznicze o wszystkich szczegółach operacji, jakiej Polska miała stać się ofiarą.
Jeśli chodzi o zaangażowanie wojska, w porozumieniu z panem premierem Kosiniakiem-Kamyszem i szefem sztabu gen. Kukułą pracujemy nad możliwie skutecznym, rozsądnym i efektywnym użyciem wojska w celu zabezpieczenia infrastruktury krytycznej, w tym kolejowej, kiedy będzie taka potrzeba. Pan premier Kosiniak-Kamysz poinformuje państwa o decyzjach w tej kwestii w najbliższych godzinach.
Rzeczą absolutnie najważniejszą z naszego punktu widzenia jest bezpieczeństwo polskich obywatelek i obywateli. Chciałbym, żebyście mieli państwo też świadomość, że mamy do czynienia z dziesiątkami symulowanych, udawanych albo autentycznych prób: anonimowe telefony o podłożeniu ładunku wybuchowego - to tradycyjna metoda, to się powtarza regularnie, nie ma tygodnia, żeby nie było tego typu fałszywych alarmów bombowych - ale także, o czym też informowałem już wcześniej, np. dziwne, niepokojące, podejrzane działania, zachowania, jeśli chodzi np. o instalacje wodno-kanalizacyjne w niektórych miastach. Działamy zawsze naprawdę szybko. Mówię tutaj o służbach. Jak państwo wiecie, ta wojna trwa już lata. Te akty dywersji i działania rosyjskich służb w całej Europie, nie tylko w Polsce, niestety nabierają rozpędu. Mamy do czynienia z eskalacją. Na szczęście mogę powiedzieć, że do dzisiaj w Polsce nie odnotowaliśmy ani jednej ofiary. Dlatego jeszcze raz bardzo proszę wszystkich obywateli, wszystkie obywatelki, ale także panie i panów posłów, abyśmy w tych krytycznych chwilach wspierali z całej siły działanie polskich służb i polskiej prokuratury, polskiej Policji, polskiego wojska, kiedy trzeba, i żebyśmy w tej kwestii rzeczywiście fizycznego bezpieczeństwa Polek i Polaków oraz bezpieczeństwa państwa polskiego w tym najbardziej konkretnym wymiarze, niezależnie od emocji i politycznych konfliktów, szukali tego, co łączy, i wspierali państwo polskie - nie Tuska, nie Kosiniaka-Kamysza, nie Sikorskiego, tylko państwo polskie w działaniach przeciwko dywersantom, rosyjskim służbom i innym formom agresji wymierzonym w nasze bezpieczeństwo i nasze interesy. Liczę na zdrowy rozsądek i taki elementarny patriotyzm, niezależnie od tego, po której stronie sali w naszym Sejmie państwo siedzicie. Dziękuję bardzo. (Oklaski)







